
Coraz więcej prób nadużyć wobec agencji pracy – na co warto uważać, od Sedulus.
Branża pośrednictwa pracy rośnie, a wraz z nią rośnie też liczba prób jej wykorzystania. Coraz częściej obserwujemy sytuacje, w których ktoś próbuje skłonić agencję zatrudnienia do podjęcia działań, które na pierwszy rzut oka wyglądają na standardową procedurę, a w praktyce generują realne ryzyko prawne i finansowe – głównie po stronie agencji.
Poniżej kilka obserwacji, którymi chcemy się podzielić – nie jako opis konkretnych przypadków, ale jako ogólny przegląd mechanizmów, które warto znać, jeśli działa się w tej branży albo z niej korzysta.
Wymuszanie dokumentów formalnych – przypadek zaświadczenia A1
Jednym z najczęstszych punktów nacisku jest zaświadczenie A1. To dokument wydawany przez ZUS, który potwierdza, w którym kraju dana osoba podlega ubezpieczeniu społecznemu w czasie delegowania do pracy za granicą. Jego wydanie wiąże się z konkretnymi warunkami – między innymi z odpowiednim okresem ubezpieczenia w Polsce przed delegowaniem – i nie jest formalnością „do odhaczenia”, niezależnie od tego, jak bardzo ktoś będzie to sugerował.
Schemat, z którym coraz częściej się spotykamy, wygląda podobnie: ktoś przedstawia wystawienie A1 jako prostą, rutynową czynność, sugerując, że to standardowa praktyka w takich sytuacjach. Problem zaczyna się, gdy okoliczności faktyczne nie do końca odpowiadają temu, co jest potrzebne do legalnego wystawienia dokumentu – a presja, żeby „po prostu to przepchnąć”, jest spora, często wzmacniana presją czasu.
To nie jest tylko formalna niedogodność. Zaświadczenie wydane na podstawie nieprawidłowych okoliczności może zostać później wycofane przez ZUS, a odpowiedzialność – łącznie z konsekwencjami finansowymi i prawnymi – pozostaje po stronie podmiotu, który o nie wnioskował. Dlatego każda agencja, która traktuje swoją działalność serio, powinna weryfikować podstawę takiego wniosku niezależnie od tego, jak bardzo „typowo” brzmi sprawa.
Sygnały, które powinny wzbudzić czujność
Kilka rzeczy, które w naszej ocenie warto traktować jako ostrzeżenie:
- nacisk na szybkie tempo działania, bez czasu na standardową weryfikację,
- przedstawianie nietypowej sytuacji jako „normalnej procedury”,
- niejasna lub niekompletna dokumentacja źródłowa, którą trudno zweryfikować,
- opieranie się głównie na ustnych zapewnieniach, a nie na dokumentach,
- niechęć do udzielenia dodatkowych informacji, gdy agencja zadaje pytania doprecyzowujące.
W ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się również inne schematy, które powinny wzbudzić ostrożność zarówno po stronie kandydatów, jak i firm korzystających z usług rekrutacyjnych.
Szczególną uwagę warto zwrócić na sytuacje, w których kontakt prowadzony jest wyłącznie z numerów telefonicznych z krajów trzecich, niemających związku z krajem zatrudnienia lub siedzibą firmy. Sam taki numer nie musi świadczyć o próbie oszustwa, jednak w połączeniu z innymi niepokojącymi sygnałami powinien skłonić do dodatkowej weryfikacji.
Alarmującym sygnałem jest również żądanie jakiejkolwiek opłaty za znalezienie pracy, udział w rekrutacji czy „załatwienie formalności”. W Polsce pobieranie opłat od kandydatów za pośrednictwo pracy jest niezgodne z obowiązującymi przepisami. Legalnie działające agencje pracy rozliczają się z pracodawcami, a nie z osobami poszukującymi zatrudnienia.
Warto zachować ostrożność także wtedy, gdy płatności mają być kierowane na prywatne rachunki bankowe lub konta w mało znanych instytucjach finansowych, które nie są powiązane z podmiotem prowadzącym rekrutację. Każda prośba o dokonanie wpłaty powinna zostać dokładnie zweryfikowana przed wykonaniem przelewu.
Coraz częściej spotykane są również próby wyłudzeń z wykorzystaniem kodów BLIK. Oszuści mogą podawać się za przedstawicieli agencji pracy lub osoby odpowiedzialne za organizację wyjazdu, próbując przekonać kandydata do szybkiego przekazania kodu pod pretekstem rezerwacji miejsca pracy, zakwaterowania czy transportu. Warto pamiętać, że przekazanie kodu BLIK osobie trzeciej jest równoznaczne z autoryzacją płatności i może prowadzić do utraty środków.
Żaden z tych elementów pojedynczo nie musi oznaczać próby nadużycia. Jeśli jednak występuje kilka z nich jednocześnie, warto zatrzymać proces, zweryfikować informacje i skontaktować się bezpośrednio z firmą lub agencją, której sprawa dotyczy.
Jak się przed tym chronić
Najlepszą ochroną jest po prostu trzymanie się procedury, niezależnie od presji. Każdy wniosek o dokumenty formalne – szczególnie te związane z ubezpieczeniem czy delegowaniem – powinien być weryfikowany na podstawie faktycznego stanu rzeczy, a nie na podstawie tego, jak bardzo „pilna” jest sprawa. W praktyce oznacza to jasno zdefiniowane wewnętrzne procedury, konsekwentne stosowanie ich bez wyjątków oraz otwartą komunikację z partnerami biznesowymi i kandydatami, którzy mogą zgłaszać niejasne propozycje.
Jak działamy w Sedulus
Korzystając z okazji, chcemy też przypomnieć, jak wygląda nasza rola jako agencji pośrednictwa pracy. Nie jesteśmy pracodawcą dla osób, które rekrutujemy – łączymy kandydata z firmą, która go zatrudnia, i wspieramy ten proces na każdym etapie. Nie pobieramy żadnych opłat od kandydatów, ani przed rekrutacją, ani po jej zakończeniu – rozliczamy się wyłącznie z firmą, dla której prowadzimy rekrutację.
Jeśli ktoś kontaktuje się z Tobą w imieniu agencji pracy i prosi o jakąkolwiek opłatę „za znalezienie pracy” albo „za załatwienie formalności” – to sygnał, żeby zapytać nas wprost, czy taka osoba faktycznie reprezentuje Sedulus.
Jeśli masz pytania dotyczące formalności związanych z rekrutacją czy delegowaniem pracowników – jesteśmy do dyspozycji.